Historia wesoła, a ogromnie przez to smutna

2021, stal proszkowana, 250 x 500 x 140 cm

We współpracy z Kasprem Lecnimem.

Choć możemy przysiąc, że mówiąc o Polsce mówimy Wyspiańskim – powiedzmy sobie szczerze, widzimy ją wyraźnie przez Matejkowską kliszę Bitwy pod Grunwaldem, dziesięć metrów na pięć narodowego tryumfu w technice olej na płótnie. Trza być w butach na weselu, jednak wizja zgubienia złotego rogu mniej działa na uczucia patriotyczne niż gigantycznych rozmiarów kłębowisko końsko-ludzkie. Matejkę i Wyspiańskiego sporo łączy, jednak zdecydowanie dzieli ich mentalna przepaść – gdy młody Wyspiański chce uciec do Paryża, Matejko mówi mu „to za wcześnie” poklepując młodego artystę po plecach. Gdy Matejko wgapia się w wypchanego konia zagracającego mu atelier, Wyspiański para się wszystkim – jak na zapatrzonego w Art&Crafts przystało. Jeden polskość konserwuje, drugi próbuje ją krytycznie uplastycznić. Z tego napięcia powstaje „Bitwa” Wyspiańskiego – skromnych rozmiarów szkic, żart, prztyczek w nos gigantomanii krótkowzrocznego mistrza, z którego brody wciąż wydobywa się zaduch krakowszczyzny. A gdyby tak żart wyprowadzić w przestrzeń, powiększyć i przede wszystkim, potraktować serio? Matejce umniejszyć, Wyspiańskiego frywolnie upomnikowić, giętką ołówkową linię przekształcić w arabeskę metalowego pręta, która rzuca triumfatorski cień na ścianę. W tym szaleństwie każda metoda jest dobra, aby polski lamus ruszyć z posad świata – przy tym historia wesoła, a ogromnie przez to smutna.

tekst: Aleksy Wójtowicz